Kości

poniedziałek, 20.października.2008, 21:14
Z powodu braku czasu i naszego 'ukochanego' serwisu mylog, po ponad półtora miesięcznej przerwie wreszcie dodaję kolejną notkę. Liczę na szczere komentarze i wytchnięcie mi moich błędów. Mam jedno pytanie: Czy Hagrid był w czasach Huncwotów? Nie wiem czy mogę go umieścić. Czekam na odpowiedź.

**
Szlabany minęły, najprawdopodobniej przetrwali je tylko dzięki eliksirowi Constantine, a Aschwood stała się po prostu wredną nauczycielką.
W weekend cała piątka musiała odespać. Izi rzuciła się na łóżko.
-Przespała właściwie całą sobotę!- powiedziała Victoria do Lily. Z niepokojem patrzyły na przyjaciółkę z sińcami pod oczami, przykrytymi mocnym makijażem.

**
-Muszę iść do biblioteki- powiedziała Izabel chowając książki do swojej czarnej torby z „Jane Nore”. Slughorn zadał im okropnie długie wypracowanie na temat eliksiru usypiającego. Wszyscy już je zrobili oprócz niej, miała straszne zaległości.
Usiadła w bibliotece przy stole pomiędzy dwoma regałami. Nie chciała mieć przy sobie rozmawiających ludzi, i tak musiała się mocno skupiać.
Przerwa mijała dosyć szybko, a ona nie zrobiła nawet połowy. Podeszła do regału po jeszcze jeden potrzebny wycinek. Na rogu zauważyła książkę, oprawioną w czarną i zniszczoną skórę, której tytułu nie mogła odczytać. Była dosyć duża, ale nie ciężka. Usiadła z nią przy stoliku i otworzyła na losowej stronie.
Na środku pokazane były dwie płonące kości, których suma wynosiła siedem. Zaczęła czytać od początku strony. „Żeby zaklęcie zadziałało, musisz mieć przy sobie tuzin liści, zmielić je i...”- zaczęła się głośno śmiać. „Po co komu tuzin liści?” Nagle kości w książce zapłonęły czerwienią, krzyknęła.
-Czarna magia jest niedozwolona.- powiedział wysoki blondyn ze Slytherinu. Szybko zatrzasnęła książkę i wrzuciła ją do torby. Blondyn uśmiechnął się, był najwyżej z trzeciej klasy.
-Kim jesteś?- zapytała ze złością, potem się opanowała i zmieniła wyraz twarzy.
-Lucjusz Malfoy- nieznajomy wyciągnął rękę. Nie chwyciła jej. Minęła go szybkim krokiem i udała się na lekcję. Malfoy uśmiechnął się pod nosem.

**
-O Boże, znowu mam ochotę się gdzieś wybrać...- jękneła Izabel.
-Zwariowałaś?! Mało ci jeden szlaban?! - krzyknęła Victoria- A poza tym, męczą mnie twoje wieczne knowania.
-Przecież ty nic nie straciłaś.
-Nie,- powiedziała ironicznie ścieląc łóżko- tylko musiałam odrabiać za ciebie lekcje przez cały tydzień!
-A co, nic nie zyskałyśmy? Przecież teraz zamiast latać na około na każdą lekcję używamy tajnego przejścia!
Lily, która w spokoju przysłuchiwała się temu zajściu na swoim łóżku, zapytała:
-Jakiego przejścia?
-To my jej nie mówiłyśmy?- zapytała ze zdziwieniem Izi.
-Ale macie miny.- powiedziała Lily- To może mi je pokarzecie?
Izabel i Victoria spojrzały na siebie porozumiewawczo. Nie wiedziały co z tego wyniknie, jeżeli zbyt wiele osób się dowie będą skończone. Może nie dokładnie, ale na pewno nie będzie to zbyt miłe, a poza tym bały się szlabanu z Ashwood. Mogłyby sobie niemal ręce poucinać, że ich nie wywalą. W końcu nie zrobiły nic złego.
Zgodziły się i pokazały jej ich odkrycie. Wracając spotkały czwórke przyjaciół wracających z jakiejś imprezy. Razem wybrali się na błonia. Było jeszcze wcześnie rano więc słońce niedokońca wstało.
Daleko w ciemności zobaczyli jakąś chatkę, więc skręcili w lewo. Idąc i potykając się, doszli w końcu do małego drzewa. Wyglądało jak dopiero co posadzone. Gałęzie miało długie i gładkie. Było widać małe pączki, najwyraźniej nie wiedziało, że idzie zima. Drzewo było mniej więcej ich wzrostu.
James podszedł do niego z zamiarem zerwania jednego liścia.
-Ałł- stęknął. Na jego nosie widniała czerwona bruzda.
-Co to za drzewo?- zapytała Izi podchodząc bliżej. Drzewo zafalowało.
-Nie rób tego!- powiedziała Victoria. Za późno. Na ramieniu Izabel widniał czerwony pasek.
Cala czwórka odsunęła się poza zasięg gałęzi.
-Hej, to fajna zabawa!- powiedział Syriusz śmiejąc się. Podchodził bliżej do drzewa robiąc uniki.
-Tak, to może być świetne gdyby tak nie bolało, ale jakoś się przeżyje- powiedział James zbliżając i masując się po nosie. Zaczęli się świetnie bawić
Po chwili cała siódemka miała gdzieś ślad po gałęzi.
-Hej, już ósma*. Spóźniliśmy się na śniadanie!- zawołał Peter patrząc na zegarek**.
Zaczęli iść w kierunku zamku, nie spiesząc się zbytnio. Niestety musieli trafić na ślizgonów z szóstej klasy, których Izi tak nie cierpiała. Kiedy tylko ją zobaczyli, wypuścili jakiegoś pierwszaka, który płacząc pobiegł w górę.
-Wiejcie- powiedziała Izabel z zadziwiającym spokojem- ja się tym zajmę.
-I niby sobie dasz radę?- powiedział ironicznie Remus.
-Wiem co robię.
-O to akurat nie jestem taki pewien...- Jednak skierowali się w prawo, na około małego pagórka. Nic nie widzieli. Usłyszeli tylko dziwny dźwięk i zobaczyli uciekających ślizgonów z dymiącymi się szatami.
Dołączyli do Izi w pośpiechu dowiedzieć się co się stało. Szła spokojnie patrząc na wprost.
-Co im zrobiłaś?- zapytała zaciekawiona Lily.
-Mówiłam, że mam kilka tajnych sztuczek. Teraz mam tego dość- powiedziała po chwili- oduczę ich robienia takich numerów.
-A co dokładnie zamierzasz zrobić?- zapytał Syriusz.
-Zamierzam- zrobiła krótką pauzę- włamać się do Pokoju Wspólnego ślizgonów.- Resztę drogi szli po cichu nie chcąc być skarcenie przez Izabel, która układała swój plan.

**
Następnego dnia idąc z Syriuszem, James'em i Remusem (Victori nie było gdyż pomagała Peter'owi nauczyć się zaklęć) zobaczyli Lily rozmawiającą z jakimś ślizgonem. Włosy miał przetłuszczone, a nos długi i sterczący.
-Kto to jest?- zapytał z obrzydzeniem James- Nie mów mi, że twój chłopak..?
-Nie zwracaj na nich uwagi Sev. Nie wiedzą jak się zachować.- odwróciła się i odeszła niosąc książki przed sobą. Chudy chłopak zmierzył ich wściekłym spojrzeniem, po czym podążył jak widać za swoją przyjaciółką. Izi uśmiechnęła się pod nosem. To będzie doskonała osoba, żeby zaprowadzić ją do Pokoju Wspólnego ślizgonów. Za pewne nie ma przyjaciół, w czasie wolnym szlaja się po zamku bez celu, co chwila wracając do swojego dormitorium.
Skierowali się na następną lekcję gdzie mieli spotkać się z Victorią i Peterem.
Transmutacja, najbardziej znienawidzona lekcja. Bardziej pechowa niż wszystkie inne.
W sali było zupełnie cicho. Można było usłyszeć tylko brzęczenie muchy obijającej się o szybę. Aschwood powoli przeglądała swój dziennik wcześniej zadając kilka cholernie trudnych zadań. Tylko Constantine potrafiła je zrobić. Wszyscy powoli skłaniali się ku niej.
-Widzę, że opuszczasz się w nauce Trois.- powiedziała z zachwytem. Izabel nie wiedziała o co jej chodzi, nikt nie wiedział. Wszystkie oczy skierowały się powoli ku niej. Ślizgoni uśmiechnęli się triumfalnie***. Kazała jej podejść i spojrzeć na swoje oceny. W dzienniku widniały same pały (F)! Nauczycielka dobrze wiedziała że tak nie jest, można było powiedzieć, że śledziła każdy jej ruch. Zdawało się, że grają na planszy gdzie dowodzą swoimi wojskami i obmyślają taktykę.
-Mogę się założyć, że to sprawka tych ślizgonów!- powiedziała ze złością po lekcji- Mam tego dość, teraz niech przygotują się na prawdziwą wojnę!
Poszła dzisiaj wcześniej na górę chcąc przeczytać tajemniczy list, który przed chwilą dostała. Położyła torbę na podłodze i rzuciła się na łóżko. Otworzyła kopertę, a na rękę wypadły jej dwie kości z kości słoniowej. „Co można robić z kośćmi? Rzucać, oczywiście!”
Rzuciła nimi na swój stolik nocny. Kości wypadły na liczby 5 i 2. Spojrzała na nie uważnie. Przypomniał jej się obrazek z czarnej książki. „Co ja właściwie z nią zrobiłam?!” Wyjęła ją z torby i znalazła stronę 97 gdzie były dwie płonące kości ułożone dokładnie tak samo jak je wyrzuciła. Spojrzała szybko na kości z koperty, żeby się upewnić. Nie było wątpliwości!
Nagle zapłonęły czerwienią i spaliły się na popiół robiąc w stoliku porządną dziurę. Posprzątała to szybko zanim przyjdzie Victoria z Lily. „Chyba będę musiała dokładnie przestudiować tą książkę..!”- pomyślała. Na razie zupełnie zapomniała o zemście, którą tak zawzięcie obmyślała.


**
*nie wiem o której zaczyna im się śniadanie więc postanowiłam, że będzie o 7:45
**sądzę, że u mnie w opowiadaniu mogą mieć zegarki na ręce
***stwierdziłam, że będzie ciekawiej jak przez jakiś czas trzy domy będą mieć razem lekcję, gdyż nauczyciel ślizgonów jest chory




**
Przepraszam wszystkich, że powchodziłam do was tak późno, ale ten serwis jest niewyobrażalnie uciążliwy! Nie wiem czy będę mogła wszystkich informować o nowościach dopóki serwis tak działa, ale oczywiście się postaram!

Pamiętaj, jeżeli chcesz być informowany o nowościach wpisz się do księgi gości!
Izi
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:



Liczydło

Jej historię czytało już wielkich Czarodziei i zwykłych Mugoli.

Gryfonka


Accio

Jej magiczne Ja

Księga Zaklęć

Przejrzyj
Wpisz się

Znak Czasu

2008
czerwiec (1)
sierpien (2)
wrzesień (1)
październik (1)

2009
sierpien (1)


Bywam i należę

Edward&SiennaIzidekoracjeona-on-dwie-przeciwnosciajrlinartyzmhermiona-draco-storymy-friend-lonelinesstemidakwiatuszek7272przebieralnia-szablonowalitsea-naislosy-doroslej-hermionymagia-smokaartystycznyroza-gryffindoruhuncwot-girlzycie-bez-zludzenveritaserum-hppanna-cherryizihermione-granger

SONDA
Izabel powinna być bardziej (...)

myslaca
odważna
odpowiedzialna
wrażliwa
zaufana
niepodległa
inne

Mój Profil

Podlinkuj

brak kategorii (6)
wszystkie (6)

magiczneslowaaryabyc-wolnymprincess-katiacrystal




Szablon

Szablon wykonała
Gabrielle
W rolę Gryfonki wcieliła się
Katie Holmes.